Tak się złożyło, że w czasach mocno już zamierzchłych i prawie niepamiętnych, kiedy był młodym chłopcem kolega w szkole podrzucił mu płytę String Connections z Krzysztofem Ścierańskim na basówie. Album wstrząsnął młodym chłopcem do głębi : ). W niedługim, po tym wydarzeniu, czasie nastąpił drugi wstrząs - jeszcze mocniejszy - Ścierański na żywo... Nie mógł spać ani jeść... Nie no, jeść to mógł, bo przytył...W każdym razie zapragnął bassu...No i ma bass, baa, nawet dwa bassy w myśl zasady: żeby wielki talent nie poszedł na straty trzeba mieć amerykańskie graty (SPECTOR Euro 5, FENDER Jazz Bass, 1968).
Ostatnio po koncercie Krzysztofa Ścierańskiego miałem okazję pogadać z mistrzem i to długo, długo... Niezwykły to człowiek. Polecam jego twórczość.
Tak to w wielkim skrócie u mnie wyglądało : )
Poważnie dziękuję wszystkim, którzy kiedykolwiek przewinęli się przez PH 5,5 i PeHa. W sposób mocno znaczący: Pawłowi Szukiłojciowi, Klaudiuszowi Pajchertowi (gdzież on teraz? Ktoś wie?), Andrzejowi Habdasowi (duży ukłon za naukę wszelką), Adrianowi BRUNO Borowskiemu (dzięki za przyjaźń i dźwięki i za rozmowy wydumane i kilometry przejechane), Adrianowi Gębskiemu za Sandomierz : ), Pawłowi Sommerowi za zdrowy sceptycyzm i szczyptę ironii : ), Sebastianowi Lehnerowi za saxofon... i naukę cierpliwości (nie raz czekaliśmy na drania, aż wysuszy swoje piękne włosy, Dzięki Seba!), Arkowi Podstawce, Łukaszowi Szczepańskiemu, Chemikowi, Krzysiowi Redo, Kubusiowi, Puchatkowi, Prosiaczkowi i Tygrysowi...